Czego szukasz?

Jeżeli szukasz odpowiedzi na pytania związane z SEO lub Wordpressem wpisz frazę i czekaj na podpowiedzi lub kliknij enter! Wyniki pokazują także linki do zewnętrznych źródeł.

8842 artykułów w bazie

Marketing wirusowy – co to takiego?

Viral marketing, czyli z ichniego na nasze marketing wirusowy. Nazwa… piękna. Znaczenie każdego ze słów… znane (wszyscy wiemy, że marketing to marketing, a z wirusami lepiej nie mieć do czynienia). Określenie to dla niezorientowanych może brzmieć całkowicie enigmatycznie. Czym  zatem jest marketing wirusowy?

Aby to wyjaśnić zacznijmy od zrozumienia istoty tego pojęcia. Viral marketing to przede wszystkim działania zmierzające do rozpropagowania produktu lub informacji za pomocą naszych potencjalnych klientów. Polega to na tym, że konsument poleca swoim znajomym, przyjaciołom i rodzinie naszą stronę lub firmę. Poprzez rozchodzącą się informację buduje się w ten sposób markę. Dawniej takie łańcuszki rozsyłane były pocztą pantoflową. Dziś w dobie Internetu wystarczy „wirusowo” rozsyłana wiadomość e-mail zachęcająca do odwiedzenia konkretnych witryn (zaopatrzona w link do stron) lub ciekawie skonstruowany viral umieszczony na YouTube lub Facebooku.

Jaka jest wartość takiego rozwiązania? Jeśli pamiętacie film pod tytułem „Podaj dalej” (z Kevin’em Spacey, Helen Hunt i Haley Joel Osment’em w rolach głównych), to sami możecie się domyśleć siły tego internetowego zjawiska. Tak jak w pracy domowej filmowego bohatera (Trevora) tu też przekazywana jest cenna wiadomość, z ręki do ręki w sposób wykładniczy. Jeśli, w idealnych hipotetycznych warunkach, e-mail z linkiem trafi do dziesięciu naszych znajomych ,  każdy z nich może wysłać treść do kolejnych dziesięciu swoich przyjaciół. W efekcie możemy spodziewać się, iż szerzący się tą drogą mem/viral może w bardzo krótkim czasie obiec cały świat przy niewielkim zaangażowaniu sił i środków.

Jakie korzyści generuje marketing wirusowy? Przede wszystkim w błyskawicznym tempie dociera do odbiorców, generując przy tym minimalne koszty kampanii. Wystarczy trochę czasu na stworzenie naszego  virala i wypuszczenie go na „wolność”. Reszta dzieje się już sama bez naszego udziału. Możliwość dzielenia się plikami (o ile nasz Vidal jest atrakcyjny rzecz jasna) z pełnością ułatwi wejście na nowy rynek lub przyczyni się do umocnienia naszej marki.

Jak najlepiej szerzą się virale? Przez zaskoczenie. Jeśli umieszczony przez nas na YouTube’ie filmik promocyjny będzie śmieszny, wywołujący emocje lub po prostu nietypowy, możemy być pewni, że na fali jego popularności wiele osób może chcieć go umieścić na swoim blogu, stronie lub forum. W takim przypadku marketing wirusowy może stać się tanim i bardzo skutecznym elementem reklamowym generującym duże zainteresowanie firmą lub produktem. Oczywiście, zainteresowanie to nie musi się przekładać na drastyczny wzrost sprzedaży, co nie zmienia faktu, że jest to dobry początek, który może ułatwić start całego „projektu”. W Internecie marketing wirusowy określany jest jako „word-of-mouth”, czyli nastawiony na „wywołanie szumu”.  Jeśli chcemy, aby nasza informacja rozeszła się w sieci jak kręgi na wodzie docierając do dalekich brzegów, to właśnie viral marketing będzie tu idealnym rozwiązaniem.

Gdzie najlepiej umieścić „wirusa”? Po za wspomnianym YouTube mamy jeszcze możliwość skorzystania z bardzo popularnych dziś portali społecznościowych. Jest idealny kanał dla osób, które uwielbiają dzielić się wrażeniami ze swoimi znajomymi. Jeśli sprawimy, że emocje użytkowników będą dotyczyły właśnie naszego produktu, to wieść o nim rozejdzie się błyskawicznie.  Pamiętajmy również o tym, by unikać najbardziej denerwującej formy jaką może przyjąć nasza wiadomość, czyli spamu. Internauci nie lubią nachalnej, narzucającej się z każdego kąta reklamy. Dodatkowo wszechogarniająca rejestracja się po kliknięciu na ciekawy link może skutecznie zniechęcić do naszej firmy. Dodatkowym plusem może stać się możliwość dzielenia się bez ograniczeń udostępnionymi plikami , jak również nieskrępowanym dodawaniem komentarzy. Pamiętajmy, by nie usuwać opinii o negatywnym wydźwięku. Dzięki temu unikniemy posądzenia o manipulację i sztuczność. Jeśli potrafimy przekazać informację w interesujący sposób, to nawet najnudniejszy wykład z sinologii stanie się wydarzeniem roku.

Jakub Firlej

O Jakub Firlej

Z komputerami jestem związany od zawsze. Technik informatyk, pedagog, nauczyciel informatyki - czyli człowiek od wszystkiego. Zawód copywritera to ciekawa praca. Być od wszystkiego znaczy nie wiedzieć o czym jutro przyjdzie pisać:D
Udostępnij na: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Zostaw odpowiedź

Email nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code class="" title="" data-url=""> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong> <pre class="" title="" data-url=""> <span class="" title="" data-url="">

Oferuję szereg usług związanych z WordpressemSPRAWDŹ OFERTĘ
Przeczytaj inne:
Open Graph w WordPress

Dziś pokażę jak w prosty sposób zaimplementować Facebookowy Open Graph na stronę Wordpressa dla standardowych artykułów za pomocą wtyczki jak...

Zamknij