Czego szukasz?

Jeżeli szukasz odpowiedzi na pytania związane z SEO lub Wordpressem wpisz frazę i czekaj na podpowiedzi lub kliknij enter! Wyniki pokazują także linki do zewnętrznych źródeł.

3197 artykułów w bazie

Mniej znaczy więcej

Handel w sieci to poważna sprawa. Postawą sukcesu jest tu podjęcie próby podniesienia konwersji i jednocześnie nie wykrwawienia się finansowego. Każdy inwestor marzy o tym by mały nakład pieniężny odpłacił mu się wielkim zyskiem. Czy istnieje sposób by wydać mniej a zyskać znacznie więcej?

Zacznijmy od tego, że w pierwszych krokach konieczne jest sprawdzenie czy w naszym przypadku magiczna zasada Pareto się sprawdzi. Włoski socjolog i ekonomista przeanalizował dane statystyczne mówiące o dochodach Włochów żyjących w 1897 roku. Dzięki tej żmudnej pracy ustalił, że 80% majątku całego kraju znajduje się w rękach tylko… 20% mieszkańców słonecznej Italii. Według zasady Pareto, która jest w stanie opisać wiele zjawisk, gdzie na ogół właśnie 20% badanego zagadnienia związana jest z 80% pewnych zasobów. Umożliwia ona również wybranie istotnych dla nas priorytetów, poprawienie organizacji firmy, zmaksymalizowanie wysiłku w minimalnym czasie. Ogólnie rzecz biorąc jej zastosowanie ułatwia funkcjonowanie.

Przekładając tą zasadę na język ludzki musimy przekonać się czy 20% naszego wysiłku wygeneruje nam 80% przychodów. Niestety owe magiczne 20% na pierwszy rzut oka może być niewidoczne. W tym momencie efektywnościowe przeanalizowanie statystyk naszego portalu lub sklepu powinno rzucić nieco światła na sprawę. Wbrew pozorom wielkie liczby wyglądają dobrze tylko w folderach reklamowych. Jeśli mamy na swojej stronie dużą ilość wejść, które nic nam nie dają to możemy być pewni, że zapłacimy za nie sporą sumą pieniędzy, czasem lub ludzką pracą. Należy pamiętać, iż użytkownicy Internetu to osoby świadome, na ogół, czego chcą, a ilość przypadkowych trafień na naszą stronę nie będzie zbyt duża. Aby zwiększyć prawdopodobieństwo wejść na portal trzeba zawsze zainwestować np. w reklamę przekierowującą usera na nasz adres za pomocą modelu CPC (opłata za kliknięcie).

Niezależnie od tego jaką drogą klient do nas trafił zanim stanął u „drzwi” naszej doskonałej Home Page już ponieśliśmy związane z tym koszty. Jeśli uświadomimy sobie tą zależność to będziemy bardziej świadomie wybierać opcje związane z zarządzaniem źródłami wejść. Przeanalizujmy nasze je pod kątem, które z nich są najbardziej skuteczne i które generuje „odpowiedni” ruch na stronie np. z których z nich nasz sklep ma największy odsetek konsumentów maniakalnie klikających belkę z napisem „kup teraz”. W tym wypadku trzeba będzie rozwiązać zadanie polegające na tym czy wolimy tańsze źródło generujące dużą ilość odwiedzin i małą ilość zostawionych przez to pieniędzy czy raczej nieco droższą opcję rozwijającą znacznie większą konwersję sprzedażowy (stosunek ilości zamówień do odwiedzin strony internetowej). Wszystko zależy od naszego założenia początkowego. Ekonomicznie jednak bardziej opłaca się zainwestować w opcję drugą – mniejsze wydatki (zwłaszcza związane z nietrafioną grupę konsumencką i stratami przez nich uczynionymi) i pewniejszy zysk jednocześnie.

Kolejnym problemem, który należy przeanalizować i rozwiązać to łańcuszki kosztów. Są takie, które nie dość, że nie przynoszą nam dochodu to jednocześnie jesteśmy nieomal pewni, że kiedy tylko się pokażą wygenerują nam kolejne, ciągnące się za sobą, koszty. O co chodzi? Dobrym przykładem jest tu wysyłanie mailingów do wcześniej zakupionych i niesprecyzowanych baz danych. Ten kto pracował w call center najlepiej wie, że z tysiąca niesprofilowanych rekordów niewiele można znaleźć takich, które będą pasowały do wizji firmy, a jeszcze mniej takich, które będą skłonne zostawić w niej swoje pieniądze. Z drugiej strony natomiast możemy liczyć na nerwowość potencjalnego klienta, który w niewybredny sposób może „podziękować” nam za rozmowę (nikt nie lubi spamu i narzucania się). W tym wypadku więcej szans na sukces nie jest gwarancją jego osiągnięcia. Jeśli decydujemy się na ten rodzaj zachęcania konsumentów do współpracy najlepiej skupić się na mniejszej bazie o sprecyzowanym profilu i znanym pochodzeniu. Unikniemy wtedy szukania pasjonatów Przystanku Woodstock wśród zwolenników Rada Maryja.

 

Gdzie znajdziemy takie złotonośne źródła? Jeśli znamy się na content marketingu (marketing treści), mechanizmach Google i SEO wtedy możemy już naprawdę wiele. Wszystkie serwisy generujące ruch i promujące firmy w sieci opierają się przede wszystkim o zasady ustalone przez Google. Z marketingowego punktu widzenia są one bardzo proste i brzmią następująco: jeśli zależy ci na pozycjonowaniu swojej strony za pomocą odpowiedniego słowa będziesz musiał za nie zapłacić. Jeśli płacenie to ostatnia rzecz, która teraz przychodzi ci na myśl to przynajmniej zostaw po sobie kontent, który trafi wprost do serc i głów konsumentów. Jest to podstawa, która działa nawet w tak delikatnej materii jak dyplomacja (w końcu jeśli umiesz mówić to co chce usłyszeć druga strona jesteś na najlepszej drodze by to co ty chcesz jej zaproponować stało się jej celem).

Jeśli nasze wyobrażenie o sukcesie internetowym opiera się na wpłaceniu drobnej sumy tam gdzie trzeba i obserwowaniu rosnących słupków to możemy się przeliczyć. Tu jak i wszędzie liczy się własna praca i kreatywność w tworzeniu ciekawych dla konsumenta treści. Opierajmy się na analizie naszych potrzeb i targetu, w który zamierzamy trafić. Tani ruch w sieci to przede wszystkim ruch z najlepiej konwertujących źródeł, dopasowanych do naszej propozycji konsumentów i dobrze spełnionej przez nasz produkt (i Home Page) zasadzie UX – User eXperience (z angielskiego – doświadczenie użytkownika czyli wszystkie, przede wszystkim pozytywne, wrażenia jakie może doświadczyć użytkownik podczas korzystania z naszej strony i produktu interaktywnego). Jeśli jesteśmy w stanie sprzedać ludziom szczęście to szanse na powodzenie są tylko przed nami na wyciągnięcie ręki.

Jakub Firlej

O Jakub Firlej

Z komputerami jestem związany od zawsze. Technik informatyk, pedagog, nauczyciel informatyki - czyli człowiek od wszystkiego. Zawód copywritera to ciekawa praca. Być od wszystkiego znaczy nie wiedzieć o czym jutro przyjdzie pisać:D
Udostępnij na: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Zostaw odpowiedź

Email nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code class="" title="" data-url=""> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong> <pre class="" title="" data-url=""> <span class="" title="" data-url="">

Oferuję szereg usług związanych z WordpressemSPRAWDŹ OFERTĘ
Przeczytaj inne:
Ever Heard of Must-Use Plugins?

WordPress has loads of functions, tools and utilities in its core, many of which are what contribute to making WordPress...

Zamknij